nagła agresja u kota forum

Takimi formami agresji jest płacz w sklepie, tupanie nogami, krzyczenie na inne dziecko. Jeśli rodzice ustąpią dziecku, nauczy się ono, że agresja instrumentalna jest dobrym narzędziem do osiągania celów. Agresja naśladowcza – dziecko obserwuje agresję nie tylko w domu (w którym agresja jest) ale również w telewizji czy na Dzień dobry, Rok temu wzięliśmy sześcioletniego jużaka. Pies przez całe życie, wraz z innymi psami tej samej rasy pilnował posesji w dużej firmie i miał raczej niewielki kontakt z człowiekiem. Na początku był bardzo wystraszony i przez dwa dni nie wychodził spod drzewa. Trzeciego dnia udało się n Agresja u psów. Szukaj. kontakt@nobilandia.com 501 203 086 Strefa klienta Dla Kota. Drapaki; Grzebienie i Szczotki; Smakołyki; Karma Sucha; Niesprowokowana agresja. To nagła agresja u kota, która pojawia się bez bezpośredniego powodu. W tym rzadkim przypadku przyczyną jest najprawdopodobniej zaburzenie psychiczne. Przed zdiagnozowaniem niesprowokowanej agresji ważne jest, aby wykluczyć przyczyny medyczne i wszystkie inne możliwe przyczyny agresji. Agresja obronna matki kotki Czy agresja jest dziedziczona czy wyuczona? Badania te razem pokazują, że około połowa (50%) wariancji zachowań agresywnych jest wyjaśniona wpływami genetycznymi zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet, a pozostałe 50% wariancji tłumaczy się czynnikami środowiskowymi, których nie podzielają członkowie rodziny. - Niedawna przeprowadzka - Noworodek - Nowy zwierzak (kot lub pies) - Nieobecność właściciela z powodu nowej pracy lub urlopu - Nagła agresja innego kota - Choroba właściciela lub innego kota Często zadawane pytania salah satu fungsi kerajinan tekstil dari bahan limbah kecuali. Largo (ur. 4 sierpnia 15) do niedawna łagodny i zsocjalizowany, zaczął atakować inne psy. Wszystkie bez względu na wiek, rozmiar czy płeć. Problem zaczął się w zimie. Na spacerze na smyczy, po komendzie noga jest w stanie przejść obok tego drugiego, choć napięty i potencjalnie gotowy na atak. O bieganiu w parku nie ma co marzyć. Wróciliśmy na plac szkoleniowy - w grupie ok. 10-15 psów ćwiczymy od miesiąca, choć dodam, że ze zwiększonym dystansem. Zaobserwowałam, że strefa krytyczna to ok 5-6 m Lekką poprawę widać (nie dziamie i nie obszczekuje cały czas), ale np. ostatnio w trakcie 1,5 godzinnej sesji trzy ataki znienacka (jeden po komendzie zostań w pozycji waruj - co prawda po dłuższej chwili warowania, dwa po komendzie biegaj). Przekierowanie bodźców działa słabo, tzn. chwilowo. Nie wydaje mi się, że to flustracje związane z dojrzewaniem i płciowością (pies niekastrowany), bo przecież suki nie są traktowane inaczej niż samce, ale z drugiej strony właśnie na placu po raz pierwszy ostatnio Largo popróbował kopulować z plecakiem, potem skoczył na mnie. Nigdy wcześniej nie wykazywał żadnych takich zachowań. Szkoleniowiec spłentował, że odezwały się w nim owczarkowe instynkty i oberwując psa, ostatnio stwierdził, że choć nie jest zwolennikiem metod negatywnych, to z Largiem należy mocno i zdecydowanie (tzn. np. z wspomożeniem nie mocnym aż do bólu szarpnięciem w razie próby ataku). Taki trochę zamordyzm. Dotąd były tylko pozytywne formy szkolenia, więc nie wiem, co o tym sądzić Wet mówi, że może kastracja pomogłaby, ale nie należę do jej zwolenników. Zwłaszcza, że wcale nie mam pewności (a raczej wątpię), że przyczyną jest płciowość Co o tym sądzicie? Czy będę mieć jeszcze psa-towarzysza, czy już zawsze zwierzę, z którego strach spóścić oko Pozdrowionka i głaski Prev 1 2 3 Next Page 1 of 3 Recommended Posts Share Witam. Z agresją u mojego psa borykamy sie już prawie rok i już straciłam nadzieję, że ktokolwiek pomoże, no ale to jeszcze nie pisałam, więc spróbuję. Więc ogólnie jest tak. Do mnie pies jest jak aniołek. Mogę z nim robić praktycznie wszystko, nie warczy, słucha sie (w domu, na spacerach różnie z tym bywa). Problem pojawia się w stosunku do innych członków rodziny, najbardziej zaś brata (14 lat). Duffel warczy na niego ciagle! Cokolwiek by nie zrobił! Wejdzie do pokoju-warczy, przejdzie obok-warczy,dotknie-warczy, pogłaszcze-warczy,nawet jak mu daje żarcie, to warczy! Zaczęło się to wszystko jak miał 8 miesięcy. Wzielismy go z hodowli gdy miał 5 miesięcy. Był to wtedy normalny golden, przyjazny dla wszystkich, sprawiajacy radosc calej rodzinie i dzieciakom z sasiedztwa. Zaczelismy chodzic z nim na szkolenie, uczyl sie szybko, choc szkolenie bylo co prawda tradycyjne, to jednak opieralo sie glownie na nagrodach i Duffel lubil je i sporo sie tam nauczyl. W wieku 8 miesiecy zaczal prezentowac agresywne zachowania. Pierwszy raz nawarczał na 5-latke,corke znajomych, ktora tylko go glaskala i bawila sie z nim. Nastepnego dnia nawarczał na mojego brata, ktory go glaskal, gdy odpoczywal i w koncu go ugryzl. Od tego czasu jego relacje z Krzyskiem nie poprawily sie. Duffel warczy na niego caly czas, choc byl okres (zeszloroczne wakacje) gdy calkowicie tego zaprzestal. Potem ugryzl dziadka. Zaczelismy inne szkolenie, indywidualne, gdzie nam polecono, by gdy pies warczy, rzucac puszka z monetami. Pomoglo...na krotka mete. Krzysiek zas cwiczyl z psem, chodzil na spacery itd. Od paru miesiecy jest tragedia. gdy tylko psu sie cos nie podoba, od razu warczy. na wszystkich. zaczelismy szkolenie pozytywne, niestety trener tez za bardzo nie potrafil wyjasnic przyczyn tego zachowania i jak je zlikwidowac. pies ogolnie sie Krzyska slucha, ale i i tak warczy, wiec cwiczenie z nim nic nie daje. warczy, gdy je (mimo dorzucania do miski smacznych kaskow), gdy spi, a sie przechodzi obok, gdy sie go glaszcze, a on tego nie chce...ogolnie prawie ciagle. jestem zalamana, a najbardziej moja mama. podam linka do tematu na forum o szkoleniu, gdzie bardziej szczegolowo opisywalam problem, jesli ktos ma ochote poczytac [url] Quote Link to comment Share on other sites Replies 57 Created 13 yr Last Reply 2 yr Top Posters In This Topic 4 5 19 4 Share Być może psa coś boli, coś mu dolega? Być może nie lubi kontaktu z ludźmi i nauczył się, że warczenie jest najlepszym sposobem na jego uniknięcie? Być może popełniono błąd w jego wychowaniu, a może przeżył jakieś traumatyczne dla niego doznanie? Jaką pies ma postawę, kiedy warczy? Czy kładzie uszy, czy nastawia je czujnie; głowę warcząc trzyma wysoko, czy nisko? Patrzy wprost na tego, na kogo warczy, czy odwraca pysk? Co robi z ogonem? Czy pies sztywnieje, kiedy ktoś obcy się zbliża? Czy próbuje unikać kontaktu (wycofać się)? Quote Link to comment Share on other sites Share Może spróbuj się skontaktowac przez mail z panem A. Kłosińskim, jest behawiorystą Coape. Mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Opisz sytuację, kto wie może udzieli Ci jakiś rad. Chociaż z tego co wiem w takich sytuacjach konieczne jest raczej obejrzenie psa. Ale może się uda:) Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote name='WildH']Być może psa coś boli, coś mu dolega?[/quote] Wątpię. To znaczy owszem teraz jest obolały, bo jest po kastracji i zeskrobaniu grudek z trzeciej powieki, ale to warczenie nie jest kwestią ostatnich kilku dni przeciez. Pies ma lekka dysplazje, ale objawow nie ma i ortopeda poradzila, zeby nic z tym nie robic. [quote name='WildH'] Być może nie lubi kontaktu z ludźmi i nauczył się, że warczenie jest najlepszym sposobem na jego uniknięcie? Być może popełniono błąd w jego wychowaniu, a może przeżył jakieś traumatyczne dla niego doznanie?[/quote] Czy ja wiem, czy nie lubi kontaktow z ludzmi...Mnie np uwielbia, strasznie sie cieszy, jak mnie widzi, lubi jak go glaszcze, bawie sie z nim, cwicze. Lubi tez w zasadzie innych domownikow (poza bratem), gosci tez lubi. [quote name='WildH'] Jaką pies ma postawę, kiedy warczy? Czy kładzie uszy, czy nastawia je czujnie; głowę warcząc trzyma wysoko, czy nisko? Patrzy wprost na tego, na kogo warczy, czy odwraca pysk? Co robi z ogonem? Czy pies sztywnieje, kiedy ktoś obcy się zbliża? Czy próbuje unikać kontaktu (wycofać się)?[/quote] Uszy raczej "nastawia", glowe trzyma wysoko, z patrzeniem to roznie, czasem patrzy w oczy, czasem odwraca pysk, gdy stoi to caly sztywnieje, ogon trzyma pionowo w gorze, jezy sie. Tak, dosc czesto probuje unikac kontaktu z bratem przez wycofanie sie. Na obcych tak nie reaguje, nie przepada jedynie za dziecmi, ale akceptuje je pod warunkiem, ze go nie dotykaja. Quote Link to comment Share on other sites Share Zastanówcie się czy przy wychowywaniu psa nie popełniliście jakiegoś wystraszył się twojego brata i boi się go?Zrozumiałam, że problem trwa już na goldenach nie znam się za bardzo, bo posiadam wilczaka czecho-słowackiego,a te rasy bardzo się od siebie różnią. Może twój brat jest mało atrakcyjny dla psa ?Spróbuj "uatrakcyjnić"brata. Niech nosi w pobliżu psa jakieś pyszne rzeczy tj. mięso , kości itp.:???:Pogadaj z hodowcą , popytaj go o charakter psa w okresie kied był w towarzystwie psów z jego miotu. wilczanda:Dog_run: Quote Link to comment Share on other sites Author Share Nie wiem, byc moze jakis blad popelnilismy, ale zeby az tak sie to skonczylo?... Z zarciem probowalismy, pies bierze i przy tym warczy! Poza tym zaczyna sie takze warczenie na innych domownikow :( Quote Link to comment Share on other sites Share dobry szkoleniowiec, ja bym jednak psa dokładnie przebadała jeszcze najpierw - jeżeli ma dysplazję, to może go boleć i cóż...ja też warczę jak mnie stawy bolą i jestem wtedy nie miła;) Quote Link to comment Share on other sites Share Ja bym skonsultowała psa z innym weterynarzem, tak na wszelki wypadek. A jeśli chodzi o zachowanie innych domowników, a szczególnie brata, na którego warczy, to kilka zasadniczych pytań: 1) czy oni odnoszą się do psa tak samo, jak Ty, czy wymagają uwagi i posłuszeństwa tymi samymi komendami, wypowiadanymi w podobny sposób? 2) czy jest szansa, że brat męczy psa, gdy nikt nie widzi? Albo męczył go w przeszłości, a psu się utrwaliło? Zastanów się dobrze, przeanalizuj zachowania i sytuacje. Może tu tkwi problem? Jaka jest opinia hodowcy psa, z którym pewnie kontaktowaliście się w związku z zaistaniałom sytuacją? Pies jest świetnym obserwatorem. Goldeny kojarzą się z ciapowatom łagodnością podatną na szkolenie, ale widocznie Wasz egzemplarz jest inny, lub został inaczej uwarunkowany. Ja nie wyobrażam sobie warczenia u psa rodzinnego, a już na pewno epizodu z gryzieniem. Może dlatego, że mam pitbulle (czasem bullteriery, amstaffy), a nie goldeny, czy labki. Jednak pies, to pies - każdy ma zęby, każdy może chwycić. Jeśli wykluczone zostanie podłoże medyczne, a szkolenie pozytywne nie odnosi skutku, to ja bym jednak pomyślała o ZDECYDOWANYM pokazaniu psu, gdzie jego miejsce. A jego miejsce jest sporo poniżej 14-letniego chłopca i nawet do głowy nie powinno mu przyjść warczenie na niego. Quote Link to comment Share on other sites Share [quote name='Ewa&Duffel']Nie wiem, byc moze jakis blad popelnilismy, ale zeby az tak sie to skonczylo?... Z zarciem probowalismy, pies bierze i przy tym warczy! Poza tym zaczyna sie takze warczenie na innych domownikow :([/quote] No ta ja nie wiem co to może być, ale opinia Gravena wydaje mi się słuszna.(Oczywiście nie piszę tego posta , żeby Was wnerwić.) Mam pomysł!;)Mój pies chętniej wykonuje komendy kiedy jest wybiegany ( pobawi się z psami, ale goldeny są aporterami więc porzucajcie mu piłkę),więc może popróbujcie wydawać mu komendy?Może kiedy warczy zrzuć coś hałaśliwego na podłogę? A może na odwrót? Kiedy pies będzie pełen energii niech Twój brat zaprzyjaźni się z psem na terenie neutralnym( parku)Pies może sądzi , że dom jest jego własnością?Niech Twój brat porzuca mu coś fajnego? Życzę powodzenia, wilczanda i Łowca:evil_lol: Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote name='WŁADCZYNI']dobry szkoleniowiec, ja bym jednak psa dokładnie przebadała jeszcze najpierw - jeżeli ma dysplazję, to może go boleć i cóż...ja też warczę jak mnie stawy bolą i jestem wtedy nie miła;)[/quote] No wlasnie szkolilismy sie przez 2 miesiace u niby dobrego szkoleniowca, i nie potrafil nam pomoc w zwiazku z ta sprawa...A kasy poszlo sporo:-( za jakis czas moze powtorzymy rtg stawow, niestety na razie nie za bardzo nas na to stac, mnostwo pieniedzy poszlo na szkoleniowca, kastracje, zeskrobanie grudek z trzeciej powieki,przyrzady szkoleniowe... ale tak mi sie wydaje, ze skoro bolalyby go stawy, to by chyba warczal na wszystkich?... Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote name='Greven']Ja bym skonsultowała psa z innym weterynarzem, tak na wszelki wypadek.[/quote] wlasnie teraz robilismy kastracje i zeskrobanie grudek u nowego, bo do tej pory chodzilismy do innych... [quote name='Greven'] 1) czy oni odnoszą się do psa tak samo, jak Ty, czy wymagają uwagi i posłuszeństwa tymi samymi komendami, wypowiadanymi w podobny sposób?[/quote] ja poswiecam psu najwiecej czasu, w sumie tylko ja (i rano dziadek albo babcia) chodze z nim na spacery, w zasadzie tylko ja go szkole, ale slucha sie wszystkich, komendy sa wypowiadane takie same. [quote name='Greven'] 2) czy jest szansa, że brat męczy psa, gdy nikt nie widzi? Albo męczył go w przeszłości, a psu się utrwaliło? Zastanów się dobrze, przeanalizuj zachowania i sytuacje. Może tu tkwi problem?[/quote] Bardzo, bardzo w to wątpię. Chyba że ze meczenie uznac ta jedna sytuacje, w ktorej 'narzucal mu sie' z glaskaniem. Brat tez chcialby poprawy tej sytuacji i staral sie robic co sie da, by stosunki z psem sie poprawily. Niestety bez wiekszych rezultatow. [quote name='Greven'] Jaka jest opinia hodowcy psa, z którym pewnie kontaktowaliście się w związku z zaistaniałom sytuacją?[/quote] Hodowca zalecil karcenie psa krzykiem i uderzeniem scierka, stwierdzil, ze pies jest rozpuszczony i probuje dominowac... [quote name='Greven'] Jednak pies, to pies - każdy ma zęby, każdy może chwycić. Jeśli wykluczone zostanie podłoże medyczne, a szkolenie pozytywne nie odnosi skutku, to ja bym jednak pomyślała o ZDECYDOWANYM pokazaniu psu, gdzie jego miejsce. A jego miejsce jest sporo poniżej 14-letniego chłopca i nawet do głowy nie powinno mu przyjść warczenie na niego.[/quote] Jak mozna zdecydowanie pokazac psu gdzie jest jego miejsce? w jaki sposob? Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote name='wilczanda'] Mam pomysł!;)Mój pies chętniej wykonuje komendy kiedy jest wybiegany ( pobawi się z psami, ale goldeny są aporterami więc porzucajcie mu piłkę),więc może popróbujcie wydawać mu komendy?[/quote] Duffel nie lubi bawic sie pilka niestety:-( A kiedy jest zmeczony to jest jeszcze bardziej rozdrazniony... [quote name='wilczanda'] Może kiedy warczy zrzuć coś hałaśliwego na podłogę?[/quote] probowalismy tego sposobu, doradzila go jedna z trenerek. gdy warczal, rzucalo sie metalowa puszka z monetami w srodku. niestety, nic nie pomoglo, owszem, w danej sytuacji przestawal warczec (i spieprzal gdzie pieprz rosnie), ale nie przeszkadzalo mu to za chwile warczec znowu, az w koncu zobojetnial na dzwiek puszki. [quote name='wilczanda'] A może na odwrót? Kiedy pies będzie pełen energii niech Twój brat zaprzyjaźni się z psem na terenie neutralnym( parku)Pies może sądzi , że dom jest jego własnością?Niech Twój brat porzuca mu coś fajnego?[/quote] Na terenie neutralnym (spacery), jest w sumie ok, nie warczy, slucha wydawanych przez brata polecen. Niedawno jeszcze bylo ok tez na podworku, teraz i tu zaczyna sie warczenie. A najgorzej jest w domu. Quote Link to comment Share on other sites Share Tez polecam Panią Boczulę. A do jakiego szkoleniowca teraz chodzicie? Quote Link to comment Share on other sites Share Jeżeli ta pani od puszki z monetami, to ta o której myślę to cóż...to nie jest dobry szkoleniowiec. Konsultowaliście się może np. panią Boczulą? Jeżeli przy zmęczeniu pojawia się rozdrażnienie to ja bym jednak obstawiała stawy - a rtg w takim wypadku nie musi wiele pokazać bo np. uszkodzenia chrząstek są na rtg słabo widoczne. Postawiłabym jednak na dobre 'macane' badanie u dobrego chirurga-ortopedy. Quote Link to comment Share on other sites Share Nie wiem jak to jest w przypadku psa ale u mnie rtg kolan nic nie wykazało, dopiero padanie usg wykazało chondromolację chrząstki i to w znacznym kilkumiesięcznym utykaniu znalazła się nareszcie przyczyna bólu a wcześniejszy ortopeda wziął kasę za rtg-300 zł i uważał, że symuluję. Pomogła rehabilitacja, lek na odbudowę chrząstki i sporo zakazów co do aktywności fizycznej-zakaz biegania. Usg stawów +dobry specjalista, który zrobi opis-może to jest pomysł? Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote name='prittstick']Tez polecam Panią Boczulę. A do jakiego szkoleniowca teraz chodzicie?[/quote] Pomocna Łapa, Grzegorz Duda. Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote name='WŁADCZYNI']Jeżeli ta pani od puszki z monetami, to ta o której myślę to cóż...to nie jest dobry szkoleniowiec. Konsultowaliście się może np. panią Boczulą? [/quote] Pani od puszki z monetami to Katarzyna Rup. Z pania Boczula sie nie kontaktowalismy, widze, ze coraz wiecej osob ja poleca, ja z kolei slyszalam na jej temat dosc kontrowersyjne opinie, glownie na forum o szkoleniu pozytywnym. Generalnie do szkoleniowcow mam nieco specyficzne podejscie-szkolilismy sie juz u 3 i zaden nie pomogl. A niestety jestem w takiej sytuacji, ze mam 17 lat, mieszkam z rodzicami i to oni placa za wszystkie rzeczy zwiazane z psem, wiec tez do nich nalezy decyzja. Ostatni szkoleniowiec tez mial byc taki super, och i ach- a nic nie pomogl, w zasadzie to nie powiedzial niczego, czego bysmy juz nie wiedzieli. To wszytsko ladnie brzmi w teorii-a w praktyce kompletnie sie u nas nie sprawdzalo. [quote]Jeżeli przy zmęczeniu pojawia się rozdrażnienie to ja bym jednak obstawiała stawy - a rtg w takim wypadku nie musi wiele pokazać bo np. uszkodzenia chrząstek są na rtg słabo widoczne. Postawiłabym jednak na dobre 'macane' badanie u dobrego chirurga-ortopedy.[/quote] Bylismy u p. Degorskiej, ale to bylo prawie rok temu. Zostal porzadnie wymacany, zbadany chyba we wszystkich mozliwych pozycjach no i mial zrobione rtg. Quote Link to comment Share on other sites Share [quote name='Ewa&Duffel']Pomocna Łapa, Grzegorz Duda.[/quote] tak to czesto jest z osobami po takich dziwnych kursach, ze jak przychodzi prawdziwy problem to nie potrafia sobie poradzic. Nauczyc siad i do mnie owszem... szkoda tylko kasy. Z reszta nie dziwie sie, ze na tym forum odradzali Ci a polecali Pomocna Łapkę:lol: Agnieszka Boczula jest o wiele bardziej doswiadczonym szkoleniowcem, ma za soba wiele sukcesow w zawodach i pracy z roznymi psami. Dobiera metode do psa. Jestes człowiekiem, ktory ma wolną wolę i moze o sobie deycdowac, dlatego jesli cos Ci sie nie spodoba, mozesz o tym powiedziec lub/i zrezygnowac. Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote]tak to czesto jest z osobami po takich dziwnych kursach, ze jak przychodzi prawdziwy problem to nie potrafia sobie poradzic. Nauczyc siad i do mnie owszem... szkoda tylko kasy. [/quote] Zrozum jednak tez moj sceptyzm, najpierw szkolilam psa tradycyjnie-bylo zle, potem tak pol na pol-tez zle, pozytywnie-zle. Dlatego ja juz naprawde nie wiem, czy mojemu psu cos pomoze i czy jest sens wydawac na to kase. Naczytalam sie sporo i wyszlo, ze pozytywne szkolenie bedzie najlepsze, ale nie dalo zadnych efektow:-( I juz nie wiem co robic, co forum to inna opinia... [quote name='prittstick']Z reszta nie dziwie sie, ze na tym forum odradzali Ci a polecali Pomocna Łapkę:lol: [/quote] Dlaczego? w sumie uwazam forum za dosc sensowne, chociaz w niektorych kwestiach nie do konca sie zgadzam z niektorymi forumowiczami Quote Link to comment Share on other sites Share [quote name='Ewa&Duffel']Zrozum jednak tez moj sceptyzm, najpierw szkolilam psa tradycyjnie-bylo zle, potem tak pol na pol-tez zle, pozytywnie-zle. Dlatego ja juz naprawde nie wiem, czy mojemu psu cos pomoze i czy jest sens wydawac na to kase. Naczytalam sie sporo i wyszlo, ze pozytywne szkolenie bedzie najlepsze, ale nie dalo zadnych efektow:-( I juz nie wiem co robic, co forum to inna opinia...[/quote] Ale to nie jest tak, ze do Pomocnej Łapki to tylo pozytywnie, nagrody, samkołyki full miłosci i dobroc, a do Pani Boczuli to jakies sredniowieczne metody tradycyjne, od razu na kolce. Juz napisałam, Pani boczula dobiera metode do psa, i ja nigdy nie uwierze, ze psa sie da wychowac 100% pozytywnie, nie kazdego psa. z reszta np taki halter, polecany przez szkolacych pozytywnie, czy uwazasz ze wykrecanie psu karku jest pozytywne i go nie boli? Forum jest ok, ja sie nie bede klucic na ten temat i rozpoczynac tematu tasiemca, na pewno nie na forum publicznym. Ja mowie, ze mam zastrzezenia do umiejetnosci skzoleniowcow po kursach weekendowych. Ale zrobisz co chcesz, chociaz ja bym sie zastanawiała czy dalej wydawac kase na cos co nie przynosi efektu... Quote Link to comment Share on other sites Author Share Ze szkolenia w Pomocnej Łapie zrezygnowaliśmy, mając dość wydawania kasy (i to calkiem sporej) na cos, co w ogole nie przynosi efektow. Pytanie tylko, co dalej, i czy rodzice zgodza sie na kolejne szkolenie...szczerze watpie:-( Quote Link to comment Share on other sites Author Share [quote name='prittstick']tak to czesto jest z osobami po takich dziwnych kursach, ze jak przychodzi prawdziwy problem to nie potrafia sobie poradzic. Nauczyc siad i do mnie owszem... szkoda tylko kasy. [/quote] Jeszcze a propo tego. To w zasadzie calkowita prawda, niestety ow szkoleniowiec nie byl w stanie nam nic konkretnego poradzic, jak zwalczac to zachowanie, az w koncu przestal mi odpisywac:shake: Wydaje mi sie, ze problem go przerosl, latwo jest wychowywac grzeczne pieski i szczeniaczki, a jak sie pojawia taki pies jak moj, to juz jest nieco trudniej i co wtedy... Quote Link to comment Share on other sites Share [quote name='Ewa&Duffel']niestety ow szkoleniowiec nie byl w stanie nam nic konkretnego poradzic, jak zwalczac to zachowanie, az w koncu przestal mi odpisywac:shake: [/quote] Żenujące:angryy: [SIZE=1]Smutna Łapka[/SIZE]:evil_lol: Quote Link to comment Share on other sites Share Ewa, wydaje mi się że szukanie pomocy w tak powaznej kwestii (a że sprawa się rozwija i stanie się powazna, nie ulega kwestii) na forach internetowych to jakieś nieporozumienie.:cool1: BTW nie wiem czy wiesz ale w niektorych liniach goldenów zaczął się pojawiać ten sam problem, co (niegdyś) w dużej części populacji cocker spanieli - i był to problem, jakby to rzec, wrodzony, a nie kwestia błedów wychowawczych itd. Moze faktycznie pokazać psa dobremu szkoleniowcowi... ale też trzeba się liczyć z tym że uslyszysz coś co nie będzie Ci się podobać. Choć oczywiście niekoniecznie. Quote Link to comment Share on other sites Share Oduczanie warczenia to bardzo delikatna sprawa... najgorzej jak pies przestanie warczeć, czyli ostrzegać ( bo to się państwu nie podoba) i bez ostrzeżenia zacznie gryźć :shake: Ja bym poszła właśnie w stronę pokazania psu gdzie jego miejsce w domu.... Quote Link to comment Share on other sites Prev 1 2 3 Next Page 1 of 3 Join the conversation You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account. zapytał(a) o 21:19 Czy to agresja kota? od tygodnia mam problem z moją kotką. zawsze lubiła pokazywać pazurki, ale teraz stała się agresywna wobec własnego... ogona. gdzie kolwiek jest to poprostu próbuje rzucić się na swój ogon. goni swój ogon przy czym warczy i syczy. gdy tylko chce się ją dotknąć od razu atakuje. moja mama była spytać weterynarza co jej może być, jednak nie brała kotki ze sobą. weterynarz stwierdził, że to rujka... to na bank nie jest rujka. w czasie rujki zdarza się jej okazywać agresję, jednak to nie jest agresywne gonienie się, że może zrobić coś sobie lub komuś z mojej rodziny (mocne podrapania lub ugryzienia). jeśli ktoś może mi pomóc to byłabym bardzo za rozpisanie się ;Pdaje janka. błagam pomóżcie. Odpowiedzi szczepiłaś ją przeciw wściekliźnie ?Jak nie no to masz efekty.. Możliwe że ten ogon ją drażni w szczególności że dostaje rui a takie kotki są bardzo wrażliwe na takie ma kotke i jest bardzo przewrażliwioną nawet gdy jej synek ulubieniec przeszkadza w nieodpowiednim jeszcze ją przy obserwować :) EKSPERTAquś odpowiedział(a) o 22:55 To jest bardzo dziwne..Myślałam, że to wścieklizna, ale sama masz argument, że tak nie coś jest nie tak z samym ogonem? Może ją boli? Bo koty zazwyczaj jak coś jest nie tak to nie dawaja się dotknąć. Może jest złamany. Możliwe też że kotka czuje jakby cos było na tym ogonie, coś co jej sprawia ją kiedyś w koc i niech ktoś ją przytrzyma a ty podotykaj delikatnie ogona czy tam wszystko jest okey. Zdaje mi się że to wścieklizna zuzens odpowiedział(a) o 08:24 wygląda to na rujkę. moja ruda bestia zachowuje się podobnie w tym czasie (na szczęście umówiłam się już na zabieg kastracji :D).ale wiadomo, na odległość można sobie klepać. we wściekliznę nie wierz, to może stwierdzić tylko specjalista. bardzo możliwe, że ogon może być w jakiś sposób uszkodzony, może ktoś nadepnął albo zrobił krzywdę w inny sposób. trzeba go delikatnie obejrzeć. a może pasożyty? jeśli zwierzak ma pchły, też może być taki dziki. nati50 odpowiedział(a) o 17:47 Po pierwsze kot raczej nie może mnieć wścieklizny ale się nie znam:p Mam pytanko czy wypuszczasz ją na dwór aby się wylatała ?Mój kot robił tak samo ale zaczęłam go wypuszczać i się zmienił :) janusz k odpowiedział(a) o 23:13 witaj ja miałem ten sam problem kotka od 6 dni zaczęła mi wariować ma niecałe 7 mies. zaczęła atakować swój ogon i tych w rodzinie którzy chcieli ją pogłaskać stała się agresywna wobec swojego ogona prychała warczała były momenty że kładła się na podłodze i pozwoliła mi się głaskać po brzuszku i poddawala sie tym zabiegom i była bardzo szczęśliwa by za chwile prychać i gryżć wszystko i wszystkich którzy sie pojawili ganiała po całym mieszkaniu robiąc zamieszanie jak słoń w składzie porcelanynie patrząc na to co sie znajduje w mieszkaniu z podłogi na parapety warczenie prychanie zrzucanie rzeczy rozrzucanie rzeczy nieważne czy stały na podłodze czy na parapecie gryzienie ogona włącznie koszmarrrr !były dni ze budziła nas ok 5 rano ganiała prychała i gryzła ogon lub moją rękę gdy chciałem ją pogłaskać by za 10 minut gdy ja próbowałem masowac w okolicy brzuszka poddawała sie tym zabiegom nieprzespana noc a cały dzien w pracy koszmar po prostu koszmar byłem u wterynarza wykonał zabieg odrobaczania zauwarzyl świerzba w uszach zrobiłodrobaczenie dał srodek na grzbiet od robaków dał srodek na swierzba w uszach kotka młoda odradził leczenie hormonami bo okazało sie ze kotka sie rozwija kwestia hormonówlekarz twierdził ze ten okres rui dla kotów sie zaczął i tak koty moga sie zachowywać ze niby sie rozwija że hormony ją rozsadzaja teraz kotka po wizycie u weterynarza czuje sie dobrze nie szaleje śpi wysypia sie dzis jak wrócila ze 2 razy syczała prychała ale za zaleceniem lekarza starałem sie odwrócić uwagę jej od problemu dając jej do zabawy to co najbardziej lubi piłeczke którą uwielbia ganiac i się nią bawić efekt murowany kotka zmieniala swoje zachowanie piłeczka zabawa zero problemow uwierzcie mi gorzej jak z dzieckiem zangażowanie z mojej strony na 140 %w końcu odetchnałem z ulgą 2 dni spokoju spię tak jak i kotka na razie żadnych problemczuje sie jak bym zdobyl biegun autentyk lek do uszu to ORIDERMYL Uważasz, że ktoś się myli? lub

nagła agresja u kota forum