najdłuższe zdanie na świecie

Chicago - „Wietrzne Miasto”, położone nad jeziorem Michigan, także może poszczycić się jedną z najdłuższych ulic świata. Western Avenue mierzy bowiem 44,06 kilometrów. Od 1851 do 1869 roku Western Avenue wytyczała zachodni kraniec miasta Chicago. Przy tej ulicy organizowano pikniki, a w latach od 1904 do 1967 funkcjonowało tam XX wieku, to na realizację przyszedł czas całkiem niedawno. Najdłuższy most na świecie – o długości aż 55 kilometrów – powstał w 2018 roku w Chinach. Koszt budowy szacuje się na ok. 16 miliardów dolarów. Najdłuższy most na świecie łączy Hongkong, Zhuhai oraz Makau i powstał po to, żeby skrócić czas podróżowania 1/11 Ekspres Lodowcowy (Glacier Express) Ekspres Lodowcowy (Szwajcaria) 300 kilometrów, 7,5 godziny, 2 033 metry wysokości, 91 tuneli i 291 wiaduktów - tak w liczbach przedstawia się podróż tzw. szwajcarskim Orient Expresem. Kursujący od 1930 roku Ekspres Lodowcowy to jeden z najsłynniejszych górskich pociągów świata, łączący Podział władz państwowych na władzę ustawodawczą, władzę wykonawczą i władzę sądowniczą. Swoboda tworzenia partii politycznych, związków zawodowych i innych organizacji. 3.Oceń, czy podane zdania są prawdziwe. Zaznacz P, jeśli zdanie jest prawdziwe, albo F – jeśli jest fałszywe. Aktualny rekord Guinnessa. Obecnymi rekordzistami Guinnessa w kategorii na najdłuższe zdanie ułożone z ludzi są mieszkańcy Filipin. Dokładnie 6 maja 2018 roku w stolicy kraju – Manili, aż 23 235 osób ułożyło się w zdanie: „Proud to be a member of Iglesia Ni Cristo”, czyli „Jestem dumny z bycia członkiem organizacj Iglesia Ni Cristo”. Ranking najdłuższych miast na świecie i w Europie. Najdłuższe miasta na świecie. 7. miejsce: New Delhi (54,9 km) 6. miejsce: Sao Paulo (72,5 km) 5 miejsce: Melbourne (77 km) 4 miejsce: Nowy Jork (89,1 km) 3 miejsce: Tokio (92 km) 2. miejsce: Pekin (107 km) salah satu fungsi kerajinan tekstil dari bahan limbah kecuali. Na eKorekcie24 zbieramy ciasteczka (tzw. pliki cookies), w celach statystycznych. Jeśli nie masz nic przeciwko temu – możesz zamknąć ten komunikat, korzystać ze strony i zgłębiać tajniki poprawnej polszczyzny, o której piszemy na naszym blogu :) Zamknij Data publikacji: 14 grudnia 2009 Chyba wszyscy uwielbiamy bić rekordy. Czy językowe również? Czy są w ogóle takie? A może same języki między sobą rywalizują? Może pojedyncze wyrazy w obrębie danego języka? Zapewniam, że tak! Oto 4 przykłady niecodziennych rekordów językowych! Najdłużej współistniejące konstrukcje składniowe Niektórzy pytają nas, czy należy mówić będę pisał czy będę pisać. Odpowiedź brzmi: bez różnicy. Jak kto woli. Czy kiedyś było inaczej? O dziwo, nie. Formy będę pisał/czytał/mówił i będę pisać/czytać/mówić to swoiści rekordziści, ponieważ obie formy współistnieją w polszczyźnie od XV wieku! Jest to o tyle dziwne, że język nie znosi równorzędności. Na ogół bywa tak, że prędzej czy później jedne formy wypierają drugie, jedne wyrazy zyskują naszą aprobatę, inne odchodzą w niepamięć. Wspomniane formy to ewenement w polszczyźnie – obie konstrukcje od pięciu wieków są równie częste i nie zanosi się na to, byśmy którejś nagle mieli się wyrzec i zacząć mówić wyłącznie będę pisał tylko tak lub a może będę pisać właśnie tak :) Najdłuższy wyraz Mówi się czasem, że najdłuższym określeniem może pochwalić się małoletnia mieszkanka Konstantynopola, czyli… Konstantynopolitańczykowianeczka. Czy to rzeczywiście najdłuższy wyraz? Absolutnie nie! Jeśli ktoś takowy znajdzie, to wystarczy dodać jedno super-, ekstra- czy hiper- i już rekord będzie pobity. Do każdego rzeczownika można też dodać przeczenie, możemy więc o sobie powiedzieć, że jesteśmy nie-Konstantynopolitańczykowianeczkami. Na matematyce mniej się znam, ale umysły ścisłe chyba nadal szukają najwyższej liczby. Czy jest nią 9999999999999999999999999999999999? Raczej nie :) Najdłuższe zdanie Co innego, jeśli mowa o najdłuższym zdaniu. Tu już potrzeba więcej finezji i polotu. Wykazał się nimi niewątpliwie Jerzy Andrzejewski w Bramach raju (autor Popiołu i diamentu). Jeśli ktoś czytał tę minipowieść, to wie, że pierwsze zdanie ciągnie się przez ok. 100 stron. Drugie zdanie, które zarazem kończy utwór, ma 4 wyrazy: I szli całą noc. Oczywiście brak podziału tekstu na zdania to tylko zabieg formalny. Andrzejewski operuje bezspójnikowymi zdaniami współrzędnymi, które oddziela przecinkami, tymczasem w wielu miejscach oczywiste byłoby użycie kropki. Interpunkcja daje piszącemu pełną swobodę, a Andrzejewski obficie z tej swobody korzysta. Mimo to trzeba oddać mu sprawiedliwość: niewątpliwie jest twórcą najdłuższego zdania w polskiej (a może i światowej?) literaturze. A to, że to tylko kwestia formalna, tak, a nie inaczej dobrana interpunkcja, to już zupełnie inna sprawa. Najszybsza maszynistka na świecie Pewnie niektórzy z nas sprawdzali już swoją szybkość pisania na klawiaturze. Jeśli ktoś nie próbował, to zapraszam choćby na ten test szybkości. Mnie sporo zabrakło do połowy wyniku, który osiągnęła rekordzistka, czyli Barbara Blackburn. Jak podaje Wikipedia, według Księgi rekordów Guinnessa najszybsza maszynistka świata pisała przez 50 minut z szybkością 150 słów na minutę. Maksymalna szybkość, jaką osiągnęła, to 212 słów na minutę (konkretnie, o ile dobrze pamiętam z innego źródła, było to 1060 znaków na minutę)! Co ciekawe, Barbara Blackburn używała klawiatury Dvoraka (nie tej naszej, czyli tzw. QWERTY). A Ty jak szybko piszesz? :) Malezyjski gad był dłuższy niż pięć ustawionych obok siebie fortepianów (jeden ma ok. 1,5 metra) albo klasyczny amerykański pick-up (5,8 metra). Od października 2011 roku w Księdze Rekordów Guinnessa figurowała Medusa, również pyton siatkowy, która mierzyła „tylko” 7,67 metra. Najdłuższy złapany dotychczas przez człowieka wąż jest obecnie własnością Full Moon Productions Inc. i jest atrakcją domu strachów „The Edge of Hell Haunted House” w Kansas City w stanie Missouri. Medusa odebrała rekord pytonowi o wdzięcznym imieniu Fluffy, któremu we wrześniu 2009 roku zmierzono długość 7,3 metra. Fluffy zmarł nieco ponad rok później w Columbus Zoo and Aquarium w mieście Powell w stanie Ohio. Jak donosi brytyjski dziennik „Guardian”, nowy rekordzista został zauważony na miejscu budowy wiaduktu w Paya Terubong, dzielnicy wyspy Penang położonej u północnozachodnich wybrzeży kraju. Pracownicy budowlani natychmiast wezwali malezyjskie służby porządkowe, którym ujarzmienie ważącego ćwierć tony olbrzyma zajęło pół godziny. – Pochodzące z Azji Południo-Wschodniej pytony siatkowe (Python reticulatus lub Malayopython reticulatus) to najdłuższe węże na świecie. Właściwie nic nie ogranicza ich wzrastania, nawet wiek, mogą więc teoretycznie rosnąć w nieskończoność, chociaż z reguły im pyton starszy, tym przyrost długości mniejszy – mówi Stephen Secor, profesor na Wydziale Biologii University of Alabama, który wątpi jednak, że okaz z Malezji mógł ważyć aż 250 kg. – Ten gatunek jest bardzo smukły i nie należy do najcięższych węży. Tak dużo mogłaby ważyć ewentualnie anakonda, ale nie pyton siatkowy – przekonuje prof. Secor. Dorosłe osobniki pytona siatkowego mają od 3 do 6 metrów, a według szacunków „National Geographic” żyjące w Ameryce Południowej anakondy zielone (Eunectes murinus) mogą osiągać wagę do 227 kg. Tę opinię zdają się potwierdzać parametry Medusy, która chociaż była krótsza od swojego malezyjskiego pobratymca tylko o 1/3 metra, ważyła „raptem” ok. 159 kg, czyli aż o 90 kg mniej. – Wyniki te i tak trudno zestawiać, bo przebywająca w niewoli Medusa nie musi polować, jest dokarmiana przez człowieka i waży prawdopodobnie więcej niż pytony siatkowe żyjące na wolności – dodaje prof. Secor. Ogromne rozmiary to jedna zagadka, drugą stanowi fakt, że wąż zmarł po trzech dniach od schwytania podczas składania jaj, których na raz może złożyć bez problemu w liczbie 75. Możliwe że jedno z jaj zablokowało się w pytonie w momencie jego pochwycenia. Co prawda węże mają dwa jajowody, którymi składają jaja, ale to jedno mogło wstrzymać złożenie następnych. Taki zator może powodować problemy zdrowotne, a w skrajnych przypadkach – nawet śmierć. Może, ale nie musi, bo jak wyjaśnia prof. Secor, niezłożone jajo może być ponownie „wchłonięte” do organizmu węża. Może więc pyton zdechł zaraz po tym, jak rozpoczął składanie jaj. Do zbadania, czy wewnątrz węża pozostały inne jaja, potrzebna będzie sekcja zwłok. Na pytona mogło wpłynąć także samo uwięzienie i trauma z tym związana. Jakkolwiek by nie było, pozostałości węża mogą posłużyć nauce, a odpowiednio wypreparowane zwłoki mogą stać się jedną z największych atrakcji jednego z muzeum. Skóry pytonów często są zachowywane, ale ich mierzenie nie ma sensu – po pierwsze mogą być one naciągnięte, po drugie pomiar zniekształcają liczne zagięcia i załamania w ciele węża. Jeszcze dłuższe okazy mogą żyć na wolności. W 1912 roku mieszkańcy Indonezji widzieli ponoć pytona siatkowego mierzącego aż 10 metrów. Na podstawie artykułu „World's Longest Snake Dies 3 Days After Being Captured” opublikowanego na portalu LiveScience oraz danym z oficjalnej strony Guinness World Records Każdy przecież wie, że najdłuższym słowem polskim jest konstantyno… coś tam. No ale to wyraz-bzdura. A skoro tak, to jak szukać tego najdłuższego słowa? I czy da się je znaleźć? Pokażmy parę sposobów. Będzie nas interesować słowo pisane. Warto to dopowiedzieć, bo na przykład paszcza to 7 liter (p, a , s, z, c, z, a), ale 5 głosek ([p], [a], [sz], [cz], [a]). Rozprawiamy tu zatem o słowie pisanym, a nie mówionym. I wyznaczonym w tekście przez odstępy, czyli niemającym spacji w środku. Odpadają więc wielowyrazowce w rodzaju dług publiczny, choć potrafią być one bardzo „długie”. I nie będziemy szli na łatwiznę, bawiąc się w odmienianie. Rozważamy więc podstawowe formy wyrazów, a nie ich formy odmienione. (Zabawę w szukanie form podstawowych słów znajdziecie tu: quiz 1, quiz 2). Kwalifikujemy do konkursu na najdłuższe słowo na przykład dżdżownica, lecz nie dżdżownicach, zaliczamy przewrażliwiony, lecz nie przewrażliwionymi. Dopuszczamy za to słowotwórstwo, w tym doklejanie różnych przedrostków i przyrostków. Weźmy jakiś rzeczownik, żeby miał…, hm, przynajmniej te 10 liter. Tyle liter ma spacerówka. Ten dziecięcy w treści wyraz istnieje nawet w drukowanych polskich słownikach, co wcale nie jest takie oczywiste. A gdyby chcieć 13 liter? Proszę, oto sosnowiczanin albo sosnowiczanka. Rozgrzaliśmy się? To zróbmy skok na liter 17. Zanotujemy tu takie mądre słowo jak psycholingwistyka. To już słowo delikatnie pochodne, wyczuwamy cząstkę psycho-. Jeszcze bardziej pochodnym słowem dobijamy do 20 liter. Oto południowoafrykański. Wciąż jednak mowa o słowach typowych, niedziwacznych. Jeśli chcemy zrobić kolejny skok tygrysa i dopaść 25 liter, to już trudno obyć się bez złożeń liczebnikowych. Choć takie czterdziestoośmiogodzinny to wciąż normalne słowo. Całkiem przyjemnym rzeczownikiem jest też pięćdziesięciogroszówka, ale ma tylko 23 litery. Moglibyśmy go odmienić do pięćdziesięciogroszówkami, ale — jak pisałem na początku — nie chwytamy się takich nędznych sztuczek. Podobnie darujemy sobie dokładanie na początku nie-, które z rzeczownikami pisze się łącznie. Wtedy mielibyśmy nawet 27-literowe niepięćdziesięciogroszówkami. Przyznacie, że wygląda to dziwacznie. A jak się ma do tego wszystkiego konstantynopolitańczykowianeczka? Hurra, to już 32 litery! Bez liczebników, tylko z wykorzystaniem zdrabniania. Ale czy na pewno? Przyjrzyjmy się. Miasto nazywało się kiedyś Konstantynopol. Jego mieszkankę nazwać można konstantynopolitanka. Użyłem słowa można, bo to wyraz nieco teoretyczny, w tekstach prawie niespotykany. Gdybyśmy chcieli go zdrobnić, otrzymamy konstantynopolitaneczka. A to ledwie 23 litery. Słabo, tyle to już mieliśmy. Czym jest zatem konstantynopolitańczykowianeczka? Żartem, zabawą. I pewnie błędnym sugerowaniem się zdrobnieniami typu wrocławianka — wrocławianeczka. Choć wolę wierzyć, że może ktoś zobaczył kiedyś konstantynopolitankę w wianeczku i tak mu się ładnie słowo ułożyło. Żeby się pocieszyć i jednak dobić do 30 liter, weźmy słowo osiemdziesięciodziewięcioletni. Tyle że wejście w takie złożenia przymiotnikowe czyni rzecz mało ciekawą, bo możemy wymyślić zaraz osiemdziesięciodziewięciokilometrowy (36 liter), a nawet dziewięćsetdziewięćdziesięciodziewięcioipółletni (49 liter!). Trudno to się czyta, a i zapisuje raczej w postaci (jeśli w ogóle): 999,5-letni. Entuzjaści, a może raczej psychopaci, mogliby rysować kropki co jeden metr i łączyć je odcinkiem, który byłby przerażająco iluśtamiluśtamiluśtam-metrowy… I jeszcze dostawić mu na początku ponad- (jak w ponaddwumetrowy). Inne wątpliwości przynoszą słowa przedłużane, na których widok możemy ze zdziwienia zrobić ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo… Czy chcemy uwzględniać takie „ooowe” 40-literowe tasiemce w naszym konkursie? Nie bardzo. A jak potraktujemy naszych prapraprapraprapra…dziadków? Oni mogą być prawie w nieskończoność wieloliterowi. Prawie, bo w końcu skończylibyśmy na Adamie. Jemu moglibyśmy jeszcze dołożyć liter i nazwać go superpraprapraprapra…dziadkiem. Jeśli zatem chcemy podać najdłuższe polskie słowo bez fikuśnych złożeń (w tym bez złożonych nazw chemicznych, o których tu jeszcze nie wspominałem), bez liczebnikowych łamańców i innych cudów, bez liczb i kreseczek w środku, to takim najdłuższym polskim słowem faktycznie używanym ogłaszam przeintelektualizować. Zdrowy czasownik na 21 liter. Bez zbędnego przeintelektualizowania. Znacie dłuższe? A może, dla odmiany, wiecie, jakie jest najkrótsze słowo w języku polskim? Uwaga, odpowiedź jest nieoczywista.

najdłuższe zdanie na świecie